
Najlepszy pbf w sieci!!!
Imię: Archet.
Nazwisko / pseudonim: Cichy Zabójca.
Gildia: Brak.
Wiek: 24 lat.
Charakter:
Pozytywne:
- Łatwo zawiera kontakty,
- Przebiegliwy,
- Miły,
- Czujny,
- Potrafi godzinami czekać na ofiarę,
- Wytrzymuje pod wodą max 12 min.
Negatywne:
- Porwawczy,
- Nieśmiały,
- Łatwo go zdekącentrować (dlatego jest sam ...),
- Wpada w szał (bitewny),
- Pali skręty.
Wygląd:
- Długie zielone Włosy,
- Zielone oczy,
- Szczupły,
- Wysoki,
- Zielona skóra (naturalne zielone barwniki),
- Ubrany w łachy,
- Zielona koszula,
- Brązowe spodnie,
- Buty (obwiązne skrawkami skóry stopy),
- Dobrze zbudowany.
Historia:
Cześć jestem Archet. W moim obozie przezywają mnie Cichy zabójca gdyż czekam na swoją ofiarę całymi godzinami i likwiduje ją po cichu by nikt tego nie słyszał.
Urodziłem się w małym miasteczku w samym sercu lasu. Pochodziłem z biednej rodziny. Ojciec był kowalem a zarazem myśliwym.
Wszystkiego nauczył mnie mój ojciec. Kowalstwo niefascynowało mnie aż tak jak leśnictwo. Więc skupiłem się na srzelaniu z łuku. Ojciec miał przyjaciela ślusarza. Zrobił mi piękny łuk. Gdy go wziełem do ręki poczułem jakby łuk wrósł mi w rękę. Odrazu powiesiłem tarczę na drzewie i zaczęłem strzelać. Gdy ojciec to zobaczył bez wachania wysłał mnie na obóz walki wrecz i odległość. Produkował dla nich miecze i zbroje. Łatwo się dostałem.
Po niedługim czasie okazałem się najlepszym strzelcem. ze sztyletami jeszcze jeszcze lecz z mieczem kompletna kicha. Potrafiłem obsługiwać się nim jako tako. Lecz łuk był moją najlepszą bronią. W rekawach miałem zawsze dwa sztylety. Mając 18 lat opuściłem ozbóz z najlepszymi wynikami.
Ożeniłem się z pięknom dziewicą o jasnych włosach. Pewnego dnia zaatakowały nas orki. były ich hordy. Uciekłem do lasu...
Na następny dzień wróciłem do wioski. Zobaczyłem horror! Wszystko było spalone. zakreciłem i ukazały mi się lasy paló a na nich głowy niewinnych ludzi. Szybko pobiegłem do kuźni. Zobaczyłem popiół. Zauważyłem piec... a pod nim ... ojca:( spalony na popiół. Nie mogłem uwieżyć w to co się stało i z szałęm wybiegłęm do domu. Zobaczyłem krew i smród jak przy rozkładzie... okazało się to prawdą. Żona z matką leżały na ziemi. Głowy leżały na stole a ciała oparte były o ściane. Uciekłem na leśną łąkę. Siedziałem tam zawsze gdy miałęm problem. Nie mogłem wytrzymać. Biegłem przed siebie w głąb lasu byle najdalej z tamtąd. Z wyczerpania zemdlałem. Obudziłem się któregoś ranka. Sam a wokół mnie drzewa. Zgubiłem gdzieś łuk i sztylety.
I tak przez 3 lata błąkałęm sie po lesie. któregoś dnia znalazłem elfa. Znaczy on mnie znalazł. Poprosił mnie o pomoc w uratowaniu księżniczki Diany.
Królowej elfów. Poprrosiłem o łuk który musiałem potem zwrócić. Zakradłem się do siedziby orków. Zestrzeliłem dwóch wartowników. Schowaliśmy ich ciała. Wpadłem z impetem do pomieszczenia ogłuszyłem jednego orka a elfy dobiły pozostałych. W ich zamku gdzie Dostałem nagrodę. Pudełko podejżanie lekkie. Powiedzieli że klucz do niego ma ork. Nie powiedzieli jaki ani kim był. I tyle ich widziałęm. Zaprzysięgłem sobie że pomszczę rodzinę. I tak idąc przed siebie zauważyłęm obóz. Okazało się że był to obóz ocalałych z mojego starego miasta. Istniał od trzech lat. Jestem w nim od tygodnia. I tak zaczęła się moja historia...
Cechy postaci:
- Jest zwinny ale kruchy,
- Świetnie posługuje się łukiem i kuszą zato prawie wogóle mieczem,
- ma rozszerzoną wiedzę o posługiwaniu się sztyletami,
- Potrafi tworzyc pułapki,
- Ma bardzo silne ręce(chodzi tu głównie do napinania cięciwy),
- Potrafi pływać,
- Jego wadą jest wzrok i słuch (jeśli się go oślepi lub ogłuszy nic niemoże zrobić przez ok. 1 min)
Ekwipunek:
- Stare łachy.
Offline